VI OSWIA

VI Ogólnopolski Salon Win i Alkoholi M&P

Bycie czwartkiem jest bardzo niewdzięczne. Jego jedyna powszechnie ceniona zaleta to sąsiedztwo z piątkiem. W czwartek rzadko planuję jakiekolwiek spotkania, wyjścia czy działania. W poniedziałek – tak, bo najlepsza neutralizacja negatywnych uczuć wobec początku nowego tygodnia to zaplanowanie czegoś przyjemnego. W środę – owszem, przecież półmetek w sam raz. Ale w czwartek? Lepiej już zaczekać dzień dłużej.

Czwartek jest więc dość nieszczęsnym dniem i mało kto próbuje zmienić taki stan rzeczy. Do nielicznych należą właściciele sieci salonów M&P. Od lat w jesienne czwartki organizują Ogólnopolskie Salony Win i Alkoholi. W tym przypadku czwartek jest dniem idealnym, ponieważ z założenia w trakcie imprezy można za darmo próbować szerokiej gamy alkoholi, których ceny w nadchodzącym weekendzie spadną nawet o 50%. W zeszłym tygodniu odbyła się już szósta edycja.

Napisałem, że próbować można za darmo, co nie do końca jest prawdą. Wejście do stylowych wnętrz warszawskiej Fortecy w której odbywa się impreza kosztuje 30,00 zł. Poza degustacją win i alkoholi w cenach od dwudziestukilku do trzystu, czterystu, a nawet pięciuset złotych, przy wyjściu otrzymujemy butelkę niezgorszego wina gratis (Valle Perdido ze szczepów Malbec i Syrah, cena regularna: 35,00 zł).

Win na imprezie było mnóstwo i nie miałem możliwości spróbować wszystkich. Poświęciłem trochę czasu czerwonej Hiszpanii. I o ile reserva z Bodegas Navajas za 57,00 zł wydawała się jeszcze nieułożona, o tyle reserva z Pradorey za 179,00 zł ułożona była aż za bardzo. Przyjemnym kompromisem okazała się Piedmonte Reserva za 59,00 zł.

Przypadła mi do gustu również seria Dos Amigos z portugalskiej winnicy Vidigal (ceny od 34,00 zł do 63,00 zł) i rieslingi z niemieckiej Weinbiet. Tak jak rok temu właśnie na Ogólnopolskim Salonie Win i Alkoholi zrozumiałem swój błąd skupiania się na winach europejskich, tak w tym roku zrozumiałem błąd omijania szerokim łukiem win niemieckich.

Nie powtórzę natomiast swojego zeszłorocznego zarzutu dotyczącego miejsca imprezy. Forteca przy ul. Zakroczymskiej posiada wciąż nieco zbyt małe jak na takie wydarzenie, ale klimatyczne wnętrza. Zastanawiam się jednak dlaczego kolejny raz główną salę zajęły winnice europejskie, spychając Nowy Świat i mocniejsze alkohole do ciasnych bocznych korytarzy (określonych dla niepoznaki jako „komnaty”). Niejedna europejska winnica zajmując dobrze dostępne i wygodne stoisko prezentowała przyzwoite, ale mało fascynujące wina, podczas gdy korki powstawały w wąskich przejściach przy Izraelu, Argentynie czy Nowej Zelandii (czyli chwalonej już przeze mnie winnicy Waipara West z interesującymi białymi winami – Sauvignon blanc za 79,00 zł, Chardonnay za 99,00 zł i moim ulubionym Chardonnay Late Harvest wartym wydania każdego ze stu dziewięciu złotych jakie kosztuje). Najciaśniej było przy alkoholach mocnych, ale zajrzałem tam tylko na parę chwil i parę skromnych łyków absyntu i koniaku.

Zastęp serdecznych przedstawicieli sieci M&P czekał przy wyjściu gotowy sprzedać każdą ilość butelek w promocyjnej cenie. Kupiłem niezłej klasy Marsalę Superiore Riserva (przecena z 85,00 zł na 51,00 zł), proste, mineralne Lolo Albarino (przecena z 54,00 zł na 32,40 zł) oraz wspomniane Chardonnay Late Harvest (przecena ze 109,00 zł na 54,50 zł). Dziesięciominutową drogę do mieszkania pokonałem w zaledwie dwukrotnie dłuższym czasie. Oby więcej takich czwartków.