www

Upadek Almy

Alma upada. Sam ten fakt ani mnie cieszy, ani smuci. Zdarzało mi się zaglądać do ich sklepów, przeglądałem wina na półkach, ale rzadko któreś kupowałem. Dawniej szukając ciekawszego makaronu, sera czy piwa wiedziałem, że znajdę je w Almie, do której może i będę musiał dojechać, ale warto. Dzisiaj takie produkty kupię w Lidlu, Biedronce czy Tesco. Podobnie jest z winami z wyższej półki.

Smucić może brak wypłat dla pracowników Almy, a cieszyć porażka wyjątkowo antypatycznego prezesa Jerzego Mazgaja. Ciężko lubić kogoś, kto mówi: „Dla ludzi przyznanie się przed sobą, przed sąsiadami, że już nie stać ich na zakupy w Almie, że muszą chodzić z reklamówką dyskontu pod pachą, jest przyznaniem się do życiowej porażki”, albo „Ktoś będzie kupował w dyskoncie, słuchał disco polo, nie wychyli nosa z Polski i będzie szczęśliwy. Ale dzięki tym szynkom i winom ludzie mogą mieć poczucie, że są bardziej warci samych siebie”.

Wydawać by się mogło, że Jerzy Mazgaj przespał ostatnie 10 lat i nie dostrzegł zmian zachodzących na rynku. W tym okresie mediana zarobków w Polsce wzrosła o ok. 1/3 (1000zł). Gdy klienci dyskontów zaczęli lepiej zarabiać, dyskonty dostosowały do nich swoją ofertę wprowadzając produkty premium. To skusiło osoby, które dotychczas kupowały w Almie. Szynka parmeńska i feta może nie są najwyższej możliwej jakości, ale są oryginalne i wygrywają w kategorii cena/jakość. W niektórych Biedronkach można samodzielnie wycisnąć i kupić świeży sok z pomarańczy. W Lidlu pojawiły się ekologiczne owoce i warzywa dostarczane przez Farmę Świętokrzyską. Inne sieci również zmieniały i wciąż zmieniają swoje strategie. Carrefour poszerza sieć małych, osiedlowych sklepów, wprowadza wysokiej jakości rodzime produkty francuskie, a obecnie promuje zdrowe produkty z gwarancją najniższej ceny. Tesco, choć także zmagało się z problemami i zniknęło z niektórych miejscowości, ma samoobsługowe kasy, sklepy 24h, a niedługo wprowadzi w promocyjnych cenach owoce i warzywa, które wcześniej ze względu na nietypowy kształt lub wielkość w ogóle nie trafiały na półki. Piotr i Paweł, najczęściej porównywana z Almą sieć już od dłuższego czasu pracowała nad zmianą wizerunku z drogich delikatesów, na bardziej przyjazny osiedlowy market.

W tym czasie Alma wciąż utrzymywała duże sklepy w drogich lokalizacjach, które z założenia nie miały być odwiedzane przez przeciętnego klienta. Pierwszym sygnałem nadciągających problemów był dostrzegalny już latem brak niektórych podstawowych produktów na półkach. Następnie informacje o długach u kontrahentów, braku wypłat dla pracowników, wreszcie zamykaniu i zwalnianiu ludzi z dnia na dzień.

Alma

Wybrane komentarze na Facebooku pod informacją o zamknięciu sklepu internetowego Almy

Niedawno z ciekawości odwiedziłem Almę na ul. Puławskiej. Półki puste. Sporo było soli himalajskiej w cenie kilkunastu złotych za opakowanie. Nie skusiłem się. W Tesco być może inna, być może gorsza, ale jednak sól himalajska kosztuje 6 złotych.

Wciąż jest bardzo dużo wina, a dodatkowa promocja 3 w cenie 2 może cieszyć. Wina w Almie zawsze uważałem za przyzwoite, ale wbrew zapewnieniom Jerzego Mazgaja pijąc je nie czułem się bardziej warty samego siebie, ale raczej że dane wino, choć przyzwoite, nie jest warte swojej ceny. W butelce Catalunya Tarrida z tego, co pamiętam najlepsza była etykieta. Chateau des Tourelles Graves, którego resztka ciągle stoi w mojej lodówce było po prostu dobrym bordeaux. Poszukiwania vinho verde wartego swojej ceny nigdy nie przyniosły rezultatów. Może fakt, że inne produkty się wyprzedały, a wino jak stało na półkach tak stoi, też o czymś świadczy.

185e18383cdfd6e936f9f281e1db9425

Catalunya Tarrida

 

Parę dni temu, 1 lutego Jerzy Mazgaj zrezygnował z funkcji w radzie nadzorczej spółki. Dwa miesiące wcześniej stracił stanowisko prezesa. Pewnie teraz żałuje, że latem 2015 roku nie wyemigrował do Monako, jak zapowiadał po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach.