CasalGarcia

Różowa Pantera / Casal Garcia Vinho Verde Rosé

Pociemniało, poszarzało – jesień, jak to tak? Dzisiaj równonoc i początek astronomicznej jesieni. Czy pora roku ma wpływ na wina, jakie piję? W gorące i gęste letnie wieczory trudno znaleźć wytchnienie w kieliszku ciężkiego czerwonego wina. Chętniej sięgnąłbym po nie w deszczową szarówkę października, nie wspominając o długiej i siarczystej nocy grudniowej czy styczniowej. Inaczej jest z winami białymi, lekkimi, musującymi. Idealnie pasują do wiosny i lata, niemal stając się na podobieństwo gładkich promieni słońca, dojrzałych owoców czy śpiewu ptaków jednym z naturalnych elementów puzzli przyrody.

Ale czy to znaczy, że nie sięgam po nie zimą? A po cóż innego miałbym sięgać przy okazji Sylwestra albo własnych urodzin? Po cóż innego sięgać, kiedy mimo szarugi nastrój mam lekki, biały, musujący? Po powrocie do domu i zostawieniu za drzwiami płatków śniegu wirujących na wietrze jak siwe duchy owadów, po ogrzaniu się, po kolacji i jeśli tylko humor dopisuje, lekkie i beztroskie wino jest idealnym remedium na ponurą pogodę.

Więc chociaż początek jesieni jest mglisty, deszczowy i zimny, w dobrym, lekkim i musującym nastroju sięgam po vinho verde. Różowe Casal Garcia z Quinta de Aveleda, które zresztą dobrze już znam. Aveleda szczyci się faktem, że od drugiej połowy XIX wieku wciąż pozostaje w rękach tej samej rodziny, o której kolejnych pokoleniach można przeczytać na stronie internetowej. Jest to oczywiście zabieg marketingowy, który w dobie popularności małych, rodzinnych winnic może i byłby skuteczny, gdyby nie równoczesne podkreślanie obecności firmy na rynkach 70 krajów i produkcji najlepiej sprzedającego się vinho verde na świecie.

Casal Garcia Vinho Verde Rosé

Już sama ta wiedza pozwala trafnie zgadywać, że nie jest to wielkie wino. Ale znowu – czy w lekkim, beztroskim i musującym nastroju szukam wielkich win? Casal Garcia jest intensywnie różowe, może aż nazbyt. Powstało z trzech popularnych w regionie czerwonych szczepów: vinhão, azal tinto i borraçal. Bąbelki są wyraźne, nie jest to wino ledwie mrowiące na języku; niemal musuje już po otwarciu. Pachnie – delikatnie mówiąc – delikatnie, albo mówiąc wprost – ubogo. Smakuje jednak przyzwoicie, truskawkowo, jest przyjemnie kwasowate. Przede wszystkim jest jednak orzeźwiające i radosne. Przywodzi na myśl stare filmy z serii Różowa Pantera. Naiwne, ale zabawne i beztroskie. Stanowi właściwy kontrapunkt dla aktualnej pogody, a ledwie 9,5% zawartości alkoholu sprawia, że poranek – równie pochmurny i deszczowy, co wieczór – nie będzie jednak porankiem ciężkim.

Casal Garcia Vinho Verde Aveleda
Krótko mówiąc: Różowa Pantera. A może trochę inspektor Clouseau.
Kupiłem we Fresh Markecie (stoisko Faktorii Win) za 24,99 zł.