11.11-5

Polacy nie gęsi i swoje świętomarcińskie mają

W przyszłym tygodniu przypada trzeci czwartek listopada, co oznacza, że w miastach całego świata poleje się beaujolais nouveau, czyli pierwsze wino z tegorocznych zbiorów. O beaujolais toczą się nieustanne spory. Tradycyjnie zadufani w sobie Francuzi uznają młode wino z północy Lyonu za warte hucznego święta. Sceptycy zwracają natomiast uwagę, że nie ma w nim niczego faktycznie interesującego.

ŚwiętomarcińskieTak czy inaczej, moda na młode wino trwa już dobre kilkadziesiąt lat. O wiele ciekawsza jest jednak środkowoeuropejska tradycja picia tzw. wina świętomarcińskiego. Niegdyś okres Adwentu trwał czterdzieści dni i zaczynał się po 11 listopada, czyli po dniu św. Marcina. Był to dzień wolny od prac gospodarskich i ostatni moment, gdy wiejska ludność miała okazję zjeść mięso. Najczęściej wybierano gęsinę. Według legendy o św. Marcinie – biskupie francuskiego Tours – gęsi swoim gęganiem przeszkadzały mu w głoszeniu kazań, więc w dniu jego wspomnienia odbywają karę piekąc się w brytfannach. Tego samego dnia właściciele winnic odwiedzali winiarzy, by skosztować wina z tegorocznych zbiorów i zdecydować o podtrzymaniu współpracy przez kolejny rok.

Tradycja picia wina świętomarcińskiego jest żywa w Czechach, gdzie na etykietach młodego wina umieszcza się wizerunek św. Marcina na białym koniu. W Polsce odradzanie tradycji rozpoczęło się właściwie dopiero w zeszłym roku, gdy podkrakowska Winnica Srebrna Góra po raz pierwszy wprowadziła na rynek wino z charakterystyczą gęsią na etykiecie.

Nowinka przypadła do gustu miłośnikom wina, o czym świadczy bardzo szybka wyprzedaż dostępnych butelek. W Vinotece 13 kupiłem jedną z ostatnich butelek czerwonego Świętomarcińskiego. Białe już się skończyły, choć przyszedłem drugiego dnia od wprowadzenia ich na rynek.

11.11Skoro czerwone, to niech i gęsina będzie w czerwonym sosie. Wybrałem przepis z Kwestii Smaku i lekko go zmodyfikowałem. Natarłem pierś gęsi tymiankiem i rozmarynem, po czym marynowałem przez noc w czerwonym winie i soku malinowym. Następnego dnia piekłem ją przez dwie godziny w temperaturze 220 stopni, najpierw pod przykryciem, następnie bez. Podałem do niej pieczone ziemniaki, surówkę z czerwonej kapusty z jabłkami i sos z wina zagotowanego z miodem i żurawiną.

Oczywiście podałem również Wino Świętomarcińskie. Pasowało do gęsi, choć samo w sobie niczym nie zachwycało. W pierwszym momencie od nalania lekko musowało, co w przypadku spokojnych win jest raczej efektem ubocznym, niż świadomie zamierzonym. Smakowało poprawnie, choć przez owoce przedzierały się niepożądane aromaty warzywne. Nie napiszę, że nie spełniło moich oczekiwań, bo zdaję sobie sprawę z trudności produkcji dobrego czerwonego wina w Polsce. Mam również świadomość, że winiarze ze Srebrnej Góry są pionierami w skali ogólnopolskiej. Dlatego jestem w stanie przychylniej spojrzeć na tegoroczne Świętomarcińskie i przyklasnąć za sam pomysł wskrzeszenia pięknej tradycji.


Wino Świętomarcińskie 2014
Winnica Srebrna Góra
Krótko mówiąc: Umówmy się, moja pieczona gęś będzie za rok bardziej miękka, a Świętomarcińskie trochę mniej warzywne.
Kupiłem w Vinotece 13 za 39 zł. Nie znam innych stacjonarnych sklepów w Warszwie, w których było dostępne. Wino można zamawiać na stronie wina.pl