5 Krakowski Festiwal Młodego Wina

5. Krakowski Festiwal Młodego Wina

Zwyczaj picia młodego wina z okazji 11 listopada zadomowił się u nas już na dobre. Kolejne polskie winnice produkują własne „świętomarcińskie”, a i miejsc oferujących wspólne listopadowe świętowanie jest coraz więcej. Konserwatywnie pozostałem przy winnicy Srebrna Góra, której młode wino piłem w 2014 i 2016 roku, tym razem jednak, na zaproszenie winnicy, pojechałem na 5. Krakowski Festiwal Młodego Wina.

Zimny wieczór 11 listopada.  Odnowiona, industrialna Stara Zajezdnia na krakowskim Kazimierzu. Marzniemy z żoną przed wejściem, w tłumie ludzi rządnych wina i zabawy. Nie wiemy, nie wiedzą jeszcze, co ich czeka; oczywiście poza świetnym, białym winem, bo i w tym roku, mimo trudnej pogody, musiało się udać. Już za chwilę wrota hali sprzed ponad stu lat zostaną otwarte, a kilkaset osób w tym samym czasie spróbuje usiąść przy długich stołach, a potem ustawi się w kolejkach po przekąski i wino.

Wino nie zawiodło, Srebrna Góra kolejny raz pokazała klasę. Białe Świętomarcińskie 2017 jest smaczniejsze i pełniejsze, niż zeszłoroczne. Jabłkowe, cytrusowe, bardzo świeże. Składa się w 90% z solarisa i 10% ze siegerrebe (rok temu proporcja szczepów wynosiła 55% do 45%). Wydaje się, że kupienie go będzie jeszcze trudniejsze, niż rok temu, ale warto, warto szukać.

Świętomarcińskie czerwone aż tak dobre nie jest, ale nie jest to też niespodzianką. W Polsce trudno stworzyć dobre, czerwone wino, a dobre i młode czerwone wino jeszcze trudniej. Nie jest niesmaczne, w ustach owocowe i lekkie, ale brakuje mu struktury, równowagi, w końcówce na pierwszy plan wysuwa się kwasowość.

Świętomarcińskie czerwone

Wino Świętomarcińskie 2017 Czerwone

 

Tak więc, w mroźny, listopadowy wieczór, wino nie zawiodło w Starej Zajezdni. Przekąski i dania obiadowe również nie. Zawiodła niestety organizacja. Być może długie kolejki po wino i zakąski dałoby się wybaczyć, gdyby osoby, które w nich stały miały gdzie później usiąść, żeby zjeść i wypić. Białe wino pyszne, serca gęsie duszone w czerwonym winie naprawdę smaczne, sałatka z półgęskiem, sosem żurawinowym i serem rubin nawet jeszcze lepsza, ale… ale jeśli goście, którzy kupili bilety na imprezę, musieli raczyć się tymi przysmakami na stojąco, czy też koczując na schodach sceny, to trudno, by uznali wieczór za udany. Zdaje się, że organizatorzy postawili na ilość, zamiast na jakość i sprzedali więcej biletów, niż przygotowali miejsc. Barmani nalewający wino już po kilkudziesięciu minutach ostrzegali, że wina może zabraknąć i czytając późniejsze komentarze w Internecie, chyba zabrakło. Nie doczekałem tego smutnego momentu osobiście, bo dość szybko wyszedłem, ku wielkiej radości jakiejś pani, która chodziła pomiędzy stołami i czekała, aż gdzieś zwolni się miejsce.

Sałatka z półgęskiem

Sałatka z półgęskiem, sosem żurawinowym i serem rubin.

 

Nie wiem, jak wyglądały poprzednie edycje tej imprezy, ale jeśli to była piąta, to wydawałoby się, że kwestie techniczne nie powinny aż tak kuleć. Być może organizatorzy byli zaskoczeni liczbą uczestników, ale znów – sprzedaż biletów pozwala kontrolować takie kwestie. Zatem, pozostając wdzięcznym Srebrnej Górze za wspaniałe, białe Świętomarcińskie rocznik 2017, pozostając wdzięcznym również za zaproszenie na festiwal, nie mogę uczciwie chwalić samego festiwalu. Szkoda.

Wino Świętomarcińskie Białe 2017 Srebra Góra
Krótko mówiąc: Brawo.

Wino Świętomarcińskie Czerwone 2017 Srebrna Góra
Krótko mówiąc: Jeśli nie znajdziecie białego, spróbujcie choć czerwonego.

Wino było dostępne przez chwilę w Internecie. Poprzednie roczniki w Warszawie kupowałem w Vinotece 13 za 45,00 zł.