1

Domaine La Chapelle Rosé 2015

Zauważyłem, że w piątki nie tylko osoby wierzące unikają mięsa. Znam niejedną młodą osobę, która otwarcie nie wiedzie szczególnie przykładnego życia, ale w piątek odstawia kurczaka, wołowinę czy wieprzowinę i pokornie sięga po rybę. Być może to kwestia przyzwyczajenia. Być może to okazja, by odpocząć od mięsnej kuchni polskiej. Prawdę powiedziawszy, trudno uznać rezygnację z wieprzowiny, a choćby i wołowiny na rzecz łososia czy owoców morza za wyraz szczególnie uciążliwego postu. Tym bardziej, że ryby powinny pojawiać się na naszych talerzach dużo częściej, niż raz w tygodniu.

Ostatnio przyrządziłem więc łososia w środku tygodnia. Nie będę ukrywał, że skłoniło mnie do tego wcześniejsze zaopatrzenie się w przyzwoite różowe Domaine La Chapelle. Sięgnąłem po przepis znaleziony w Internecie, oczywiście nieco go modyfikując.

Składniki: filet z łososia bez skóry, suszone śliwki, mango, ryż, pietruszka, mięta, ocet balsamiczny, wino, oliwa, cukier trzcinowy, sok z cytryny, chilli, sól, pieprz, cynamon. Nie podam dokładnych ilości, bo to zawsze pozostaje kwestią smaku.

Łososia zamarynowałem w oliwie, occie balsamicznym, soku z cytryny, soli i pieprzu. Następnie przygotowałem sos śliwkowy – zmiskowałem suszone śliwki z octem balsamicznym, cukrem, sokiem z cytryny, chilli i cynamonem. Postawiłem na ogniu, dolałem wino, zagotowałem. Wyszło mi trochę za gęste. Trzeba było wlać więcej wina. Mango pokroiłem w kostkę i wymieszałem z miętą, pietruszką i sokiem z cytryny. Łososia usmażyłem na patelni grillowej. Długość smażenia zależy od grubości filetu, ale powiedzmy, że 3-4 minuty z każdej strony.

Z uwagi na pikantny, korzenny sos danie jest raczej jesienne, niż letnie. Ale ostatnie dni są na tyle chłodne, że pasuje w sam raz. Do tego oczywiście kieliszek wspomnianego Domaine La Chapelle. To kupaż grenache, cinsault i syrah, odmian wzajemnie się uzupełniających, więc nierzadko łączonych. Upraszczając, grenache i cinsault dają smak, syrah barwę. Fakt, że delikatną. Niezbyt intensywny róż. Podobnie niezbyt intensywnie wino pachnie, nawet nie truskawkami, a raczej poziomkami. Ale jest przyjemne, dobrze pasuje do łososia skropionego octem balsamicznym.

Dawniej nie przepadałem za różowymi winami, bo jakkolwiek to brzmi, nie były ani białe, ani czerwone. Teraz z tego samego powodu je lubię. Mają w sobie część cech obu typów. W przypadku łososia z sosem śliwkowym jest to idealne połączenie.

0

 

Domaine La Chapelle Côtes de Provence Rosé 2015
Krótko mówiąc: Przyzwoity róż, w sam raz na późne lato.
Kupiłem w Leclercu za ok. 33,00 złote.