Atlantico-Vinho-Regional-Alentejano-01

Atlântico z owocami morza

Żółty tramwaj? Lizbona. W tle ujście Tagu do Oceanu Atlantyckiego i najdłuższy most w Europie. Piękna etykieta Atlântico Vinho Regional Alentejano 2012. Dlaczego jednak umieszczono na niej Lizbonę i Atlantyk, skoro wino powstaje w Redondo, prawie dwieście kilometrów na wschód od wybrzeża? Może zamiast pytać, należy po prostu cieszyć się dobrą etykietą i dobrym winem.

Atlantico Vinho Regional AlentejanoJest ciemne, pachnie dojrzałymi śliwkami. W ustach gładkie. Łagodne taniny nie dominują nad leśnymi owocami. Tak, wino jest dobre, choć nieskomplikowane. Raczej proste,  dość szybko pokazuje na co je stać i nie trzyma żadnego asa w rękawie. Niech tak będzie.

Nie wypiję całego. Kupiłem je z myślą o gotowaniu. Mam ochotę na owoce morza. Atlântico niewątpliwie świetnie pasowałoby do świeżej ośmiornicy, ale jest zbyt droga. W delikatesach czy dużych hipermarketach coraz częściej można znaleźć portugalskie owoce morza w puszce za 5 czy 10 zł. W sam raz na prosty, ale niecodzienny obiad.

Atlantico Vinho Regional AlentejanoGotuję makaron. Smażę posiekaną cebulę. Dodaję świeżej papryki, czosnku i drobno pokrojonych  pomidorów. Nie żałuję wina. Na koniec wrzucam owoce morza i trochę ostrej papryczki. Dla ozdoby kładę gałązkę pomidorów i pozwalam całości się jeszcze nieco poddusić. Podaję z makaronem al dente. Skoro Atlântico na talerzu, to i Atlântico w kieliszku, niech współgra. Tak, to udany posiłek.


Atlântico Vinho Regional Alentejano 2012
Krótko mówiąc: Lekka, czerwona Portugalia.
Kupiłem w Leclercu za 26 zł.