Wisła / Thaisty / Wino

Wisła / Thaisty / Wino

Lato jeszcze się nie kończy, przynajmniej nie na warszawskim brzegu Wisły. Kiedyś zaniedbany i nieco zapomniany, dziś – częściowo odnowiony – tętni życiem.

Gdy spowszedniały nocne imprezy na Nowym Świecie, w Centrum, a w końcu i na pl. Zbawiciela, żądni wrażeń warszawiacy ruszyli nad Wisłę. Nie trzeba było wiele. W gruncie rzeczy nie chodziło nawet o odnowione bulwary wiślane. Wystarczyła sama rzeka, relaksujący ruch wody, którą Tales nazwał początkiem wszechrzeczy.

Wisła / Thaisty / Wino

Przesadzam. Prawdę mówiąc, poza Wisłą trzeba było jeszcze kilku naprawdę dobrych knajp. O barce cumującej przy bulwarze Grzymały-Siedleckiego z Munchies na pokładzie napiszę innym razem. Dzisiaj skupię się na letniej filii Thaisty z pl. Bankowego. Restauracja otrzymała niedawno certyfikat Thai Select przyznawany przez tajlandzkie Ministerstwo Promocji i Handlu i nie jest to wyróżnienie bezpodstawne. Dania w stacjonarnym lokalu zachwycają smakiem, a jednocześnie nie kosztują majątku. Co ciekawe, bardziej przypadły mi do gustu zupy (zwłaszcza zupa z kaczki za 25,00 zł) i przekąski (gai sate, tzn. szaszłyki z kurczaka z klasycznym orzechowym sosem satay za 18,00 zł), niż dania główne.

Wisła / Thaisty / Wino

W sezonowym lokalu nad Wisłą (tzw. Thaisty Street Food) nie stanowi to żadnego problemu, ponieważ menu dostosowano z jednej strony do możliwości przybrzeżnego baru, a z drugiej do wymagań tutejszych klientów. Nikt nie będzie czekał trzydziestu minut przy barze nawet na najwyższej klasy potrawę. Dlatego podawane są dania szybkie i proste. Wegetariańskie spring rollsy (10,00 zł) są świeże i chrupiące. Idealne w gorący wieczór na brzegu wypełnionym rozbawionym tłumem. Kontrowersje mogą wzbudzić frytki podawane w papierowym rożku (ponownie 10,00 zł). Mimo niezłego smaku i azjatyckiego sosu, nie ulega wątpliwości, że to zaniżanie poziomu restauracji.

Wisła / Thaisty / Wino

Tuż obok Thaisty Street Food znajduje się wine bar Faktorii Win. Rajska wyspa na morzu piwa. Oczywiście nie ma wszystkich butelek z ich kolekcji. Zrezygnowano zarówno z najsłabszych (koszmary typu Kadarka, Sofia i Fresco), jak i z najdroższych (bo czy ktoś chciałby tam pić barolo?). Cenowe przebicie nie jest zabójczo wysokie. Butelka Prosecco Amanti w sklepach standardowo za 21,99 zł, w wine barze kosztuje 45,00 zł (pozostałe wina od 40,00 zł do 55,00 zł). Można kupować na kieliszki (od 8,00 zł do 12,00 zł, prosecco za 9,00 zł). Stanowi to świetną alternatywę dla piwa, które w okolicznych knajpach równie rzemieślnicze, co drogie.

Wisła / Thaisty / Wino

Jedyny mankament bulwarów to hałas. Atmosfera jest aż nazbyt rozrywkowa. Ale jeżeli ktoś chce porozmawiać bez konieczności przekrzykiwania muzyki elektronicznej, może po prostu wziąć jeden ze stojących wokół leżaków i przenieść się kilkadziesiąt metrów dalej.

Krótko mówiąc, polecam zarówno Thaisty Street Food (no, może poza frytkami), jak i wine bar Faktorii Win. Najlepiej smakują w połączeniu. Nie zostało nam wiele ciepłych nocy. Nie traćmy czasu.

Jadłem na koszt własny, piłem na koszt Faktorii Win.

Wisła / Thaisty / Wino