Châteauneuf-du-Pape Oratorio Ogier Caves des Papes

Stare wino / Châteauneuf-du-Pape 2001

Potocznie uważa się, że wino im starsze, tym lepsze. O starzejących się z klasą ludziach mówi się, że są jak wino. Leonard Cohen był jak wino.

Bogiem a prawdą, powiedzieć komuś, że jest jak wino, powinno znaczyć tyle, że po upływie mniej więcej pięciu lat nie będzie się do niczego nadawał. Zdecydowana większość win dostępnych na rynku powinna bowiem być wypita w ciągu kilku lat od zabutelkowania. Najogólniej rzecz ujmując, białe wina szybciej, a nieco poczekać mogą czerwone. Oczywiście nie jest to nauka ścisła. Białe sauternes, rieslingi, tokaje po kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu latach mogą być doskonałe. Warto pamiętać o historii restauracji „U Fukiera”. Zaledwie tydzień po kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 roku, niemieccy okupanci skonfiskowali kolekcję win właściciela, w skład której wchodziły blisko trzystuletnie tokaje słynne nawet poza granicami II Rzeczypospolitej.

Wśród czerwonych win o największym potencjale starzenia można wymienić oczywiście najlepsze bordeaux, barolo, nie wspominając o porto. Zwykle są to naprawdę drogie wina. Owszem, w sklepach można czasem spotkać stare wina w przystępnych cenach. Czasem przez przypadek. Dawno temu widziałem słodkie sauternes z 1999 roku zagubione wśród partii z 2009 roku.  Najczęściej jednak dlatego, że nikt wcześniej nie chciał ich kupić i mówiąc brutalnie, lepiej je sprzedać tanio, niż nie sprzedać ich nigdy. W jednym z dyskontów dostępny jest obecnie tokaj fordítás z 2005 roku w cenie zaledwie dwudziestu kilku złotych. Kilka lat temu Auchan sprzedawał białe Château Bertrand z 1999 roku za około pięćdziesiąt złotych.

Prawdziwą kopalnią skarbów (lub trupów) są sklepy niesieciowe, najlepiej podmiejskie, którym sprytny handlowiec wcisnął kiedyś drogie, jakościowe wino. Taka butelka może całymi latami leżeć zakurzona na półce pomiędzy Kadarką a Carlo Rossi. W końcu właściciel sklepu lub jego potomkowie obniżają cenę. Jeśli jest to wino, które ewidentnie powinno zostać wypite w młodym wieku, nie ma sensu zawracać sobie nim głowy. Wiosną 2017 roku w markecie w samym centrum Warszawy widziałem na półce Beaujolais nouveau z 2015 roku. Jeśli nikt go nie wypił w listopadzie 2015 roku, ostatecznie wiosną 2016 roku, to miejmy nadzieję nikt już nigdy nie wpadnie na pomysł jego wypicia.

Marzec 2017 #beaujolaisnouveau z 2015 roku wciąż do kupienia #zgroza

Post udostępniony przez Arkadiusz Mroziński (@arekmrozinski)

Kiedy jednak zapomnianym winem na półce jest np. Châteauneuf-du-Pape, warto poświęcić mu dłuższą chwilę.

Châteauneuf-du-Pape to apelacja z Doliny Rodanu, w pobliżu Awinionu. W dosłownym tłumaczeniu oznacza „Nowy zamek papieża” i odwołuje się do pierwotnej nazwy miejscowości Castro Novo i papieskiej niewoli awiniońskiej w XIV wieku. Zachwycony tutejszymi winami Jan XXII zbudował zamek, którego ruiny do dziś górują nad okolicznymi winnicami.

 

Około 95% win Châteauneuf-du-Pape to wina czerwone. Do ich produkcji wykorzystuje się głównie odmiany grenache noir, syrah i mourvèdre, choć dopuszczalne jest używanie również cinsaut, piquepoul noi, terret noir, brun argenté (lokalna nazwa vaccarèse), counoise i muscardin.

 

Charakteryzują się wysoką zawartością alkoholu, mocnymi taninami, aromatami czerwonych owoców, ziołowymi i ziemistymi.

Taka okazja trafiła mi się w podwarszawskiej Kobyłce. Châteauneuf-du-Pape z 2001 roku za 59,99 zł. Ryzykownie. Ogier Caves des Papes nie jest szczególnie znanym i cenionym producentem. Historycznie odwołuje się do połowy XIX wieku (a mitycznie nawet wcześniej, upatrując swoich praprzodków w IX wieku), choć faktyczny rozwój winnicy nastąpił w drugiej połowie XX wieku. Rok 2001 był w Châteauneuf-du-Pape całkiem udany, więc zaryzykowałem.

03

Gdyby to było wino z 2002 roku, nie kupiłbym go. Różnica jest, wbrew pozorom, kolosalna. W sierpniu 2002 roku, jeszcze przed zbiorami winogron, południowy Rodan nawiedziła powódź spowodowana intensywnymi opadami. Kilkanaście osób zginęło, winnice zmieniły się w jeziora, straty były ogromne. W efekcie The Wine Advocate Roberta Pakera ocenił rocznik 2002 Châteauneuf-du-Pape na zaledwie 58/100 punktów (opisowo „przerażające”). Natomiast rok 2001 był całkiem udany, początkowo deszczowy, jednak od połowy lata ciepły i słoneczny. W efekcie ocena Parkera to 96/100 punktów. Przy kupowaniu starszych butelek zawsze warto posiłkować się zestawieniem na tej stronie.

Otwieranie starego wina to temat na osobny tekst. Nieraz bywa, że korek po upływie dłuższego czasu się kruszy, istnieją więc specjalne otwieracze, dzięki którym korek można wyjąć bez wiercenia w nim. Ponieważ takiego nie posiadam, efekt jest widoczny na zdjęciu poniżej.

Stare wino, stary korek.

Kiedy już udało mi się dostać do środka, przelałem wino do karafki i pozwoliłem mu się napowietrzyć. Kilka godzin to minimum, ja dałem mu całą dobę.

Wino jest ciemne, bardzo ciemne, lekko brunatne. Najważniejsze, że się nie zepsuło, w nosie czyste, dojrzałe, owocowe, nieco tytoniowe. Jedyny zarzut mogę mieć do struktury. Wypełnia usta, ma intensywne taniny, 14,5% zawartości alkoholu jest odczuwalne. Wydaje się jednak, że brakuje mu nieco równowagi, zaczyna być kruche. Trochę jak gigant na glinianych nogach. Być może otworzyłem je w ostatniej chwili i za rok, dwa byłoby już za późno, a może powinno się po prostu dłużej napowietrzać. Dwie doby po otwarciu próbowałem je ponownie i wydawało się lepiej zrównoważone i gładkie. Smakuje porzeczkami, suszoną śliwką, przyprawami. Zachowało szlachetność.

Châteauneuf-du-Pape Oratorio Ogier Caves des Papes

Nie pamiętam czy w sklepie w Kobyłce kupiłem jedyną butelkę Oratorio, czy może została jeszcze jakaś. Nie żałuję, wino jest dojrzałe, smaczne. Pewnie nie żałowałbym nawet wtedy, gdyby okazało się już zbyt stare, bo czasem warto spróbować i takiego, choćby dla doświadczenia.

Oratorio Ogier Caves des Papes Châteauneuf-du-Pape 2001
Kupiłem w sklepie Panorama, w Kobyłce za 59,99 zł.
Krótko mówiąc: Przyzwoite, stare wino, choć nie jest to crème de la crème Châteauneuf-du-Pape.