20151125_190438

Beaujolais w cieniu terroru

Un autre jour en France, des prieres pour l’audience et quelques fachisants autour de 15 pourcents. Charlie, defend moi! Czy ktoś jeszcze pamięta Noir Désir przerażone 15% poparcia dla Frontu Narodowego i proszące satyryczny tygodnik Charlie Hebdo o obronę przed faszystami? Kilkanaście lat po piosence Un jour en France w redakcji wulgarnego czasopisma z rąk islamskich terrorystów ginie dwanaście osób, a Front Narodowy wygrywa regionalne wybory we Francji.

C’est l’heure de changer la monnaie. On devra encore imprimer le reve de l’egalite, on devra jamais supprimer celui de la fraternite. Wtedy Bertrand Cantat śpiewał o zmianie waluty z franka na euro, o równości i braterstwie. Dzisiaj strefa euro pęka w szwach, a Cantat po wyjściu z więzienia, w którym spędził kilka lat za zabójstwo i po rozwiązaniu Noir Désir, na nowo szuka swojego miejsca na scenie muzycznej.

Świat XXI wieku jest światem niepewności. Od kilkudziesięciu lat w trzeci czwartek listopada Francuzi otwierają młode beaujolais nouveau. W tym roku kilka dni przed świętem wina islamiści dokonali krwawych zamachów w Paryżu. Część producentów na poważnie brało pod uwagę odwołanie zaplanowanych imprez. Ostatecznie miłość do wina zwyciężyła. Nie znaczy to, że we Francji nie pojawił się strach. W rzeczywistości celem terrorystów nigdy nie są bezpośrednie ofiary ataków, ale te osoby, które się o nim dowiedzą. Zabicie jak największej liczby osób jest tylko środkiem, który ma wywołać powszechny strach. Warto zwrócić uwagę, że pomijając strzelaninę na koncercie w Bataclan, terroryści uderzyli nie w miejscach skupienia największej liczby ludzi, takich jak metro.  Ginęli ludzie spędzający wieczór w restauracji, w barze. Do świadomości Francuzów dotarło, że zagrożeniem są nie tylko stadiony, stacje metra i inne miejsca skupiające dużą liczbę ludzi. Nawet kawiarnia w sąsiedztwie może być już niebezpieczna. Tym bardziej w święto beaujolais nouveau.

Trzeci czwartek listopada był jednak spokojny. Choć wojsko na każdym rogu Paryża nie pozwalało zapomnieć Francuzom o potencjalnym zagrożeniu. Nie zapomnieli o nim również w ostatni weekend, w trakcie pierwszej tury wyborów regionalnych. Największą liczbę głosów otrzymał nacjonalistyczny i antyimigrancki Front Narodowy. Jeszcze nie tak dawno temu niewyobrażalna sytuacja.  Tuż za FN centroprawicowi Republikanie pod wodzą Nicholasa Sarkozy’ego. Trzecie miejsce dla socjalistów. Bertrand Cantat z całą pewnością nie czuje się dziś komfortowo.

BoulonFrancja skręcająca w prawo nadal pozostaje Francją. Tegoroczne beaujolais jest tego dowodem. Próbowałem dwóch. Winnica Domaine J. Boulon kolejny raz oferuje butelkę z Bachusem jako dzieckiem na etykiecie. Podobno w tym roku pogoda w Beaujolais bardziej sprzyjała winogronom niż w 2014 roku. W winie niespecjalnie to odczułem. Znów jest przyjemnie i owocowo, choć wydaje się, że nie tak lekko i beztrosko, jak rok temu. Jednak trzyma poziom. Prawie tak wysoki, jak poziom poparcia dla Frontu Narodowego w okręgu, w którym powstało. W Corcelles-en-Beaujolais przedstawiciel FN zdobył 49%. Mam nadzieję, że fakt ten nie sprawi, że paryscy intelektualiści wzgardzą tegorocznym beaujolais.

Próbowałem również wino od Alberta Bichota. Nieco bardziej wytrawne, bardziej szlachetne, co w tym przypadku niekoniecznie jest zaletą. Nie oczekuję, że beaujolais zachwyci mnie zniuansowanym bukietem. Beaujolais nie powinno oczekiwać ode mnie picia w szczególnym skupieniu. Oczekuję bezproblemowej radości. Bichot proponuje natomiast przyjemność nieco bardziej skomplikowaną.

Jedni wybiorą beaujolais Bichota, inni Boulona. Francja skręcająca w prawo nadal pozostaje Francją. Winiarze głosujący na Front Narodowy nadal robią dobre wino.


Beaujolais Nouveau 2015 Domaine J. Boulon
Kupiłem w Winestory za 35,00 PLN.

Beaujolais-Villages Nouveau 2015 Albert Bichot
Kupiłem w M&P Wina i Alkohole Świata za 37,00 PLN.